Wybór dobrej oferty SEO.

Występują:

k - klient,

p - pozycjoner

Historia miała miejsce kilka dni temu. Zaczęła się zupełnie normalnie, przyszedł e-mail z zapytaniem ofertowym zawierającym trzy frazy. Rozpoczęta rozmowa telefoniczna trwała ledwo kilka minut. Z początku klient z zainteresowaniem słuchał i “ze zrozumieniem” potakiwał. Dyskusja nie potrwała jednak za długo. Klient wyraźnie gdzieś zaczął się spieszyć. W pewnym momencie przerwał mówiąc:

  • k - Przepraszam, ale właśnie od teraz rozpoczynam krótki urlop czy możemy tę rozmowę odłożyć na inny termin?
  • p - Oczywiście. Kiedy mogą zadzwonić ponownie ?
  • k - Wracam w środę.
  • p - W takim razie do usłyszenia i miłego wypoczynku.
  • k - Dziękuję i do usłyszenia.

klik, klak - rozmowa rozłączona. W CRM została wykonana odpowiednia notatka, sam CRM dzień przed terminem (we wtorek) przypomniał o konieczności wykonania następnego dnia rozmowy.

Środa - godzina 10:30.

  • p - Dzień dobry. Dzwonię do Pana zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami…
  • k - Dziękuję, już wybraliśmy ofertę.
  • p - (!?) Rozumiem, dziękuję. W razie potrzeby proszę o kontakt.

Można wyciągnąć wniosek taki: trzeba było składać ofertę poprzez e-mail tak jak to zrobili inni.

Co do powyższego przypadku mam jednak inne zdanie - klient wybrał “najlepszą” ofertę (czyt. najtańszą) poświęcając na wybranie oferty maksymalnie 1,5 godziny (firma czynna od 9:00) . Nic nie mam przeciw tanim ofertom poza tym, że w ogromnej większości przypadków to naciąganie klienta na “drobne”, które on wyda bez osiągania większego rezultatu w SEO.

Skąd taki wniosek ? Otóż nie wyobrażam sobie by pozycjoner nie znając zagadnień branżowych klienta był w stanie bez konsultacji z klientem przedstawić rzetelną ofertę. Zrobił więc to “na odwal” wyceniając frazy klientowi o które pytał nie proponując innych, szerszych rozwiązań SEO. Nieświadomy klient wybrał “najlepszą” ofertę - być może za sześć miesięcy odezwie się ponownie jeśli będzie miał odwagę.

Sądzicie, że pozycjoner, który wygrał “wyścig szczurów” znał branżę klienta ? Być może - ale znając tę branże uznałem, że frazy są niewłaściwie dobrane. Klient niestety nie dał szansy wyjaśnienia tego problemu. Oby tylko nie zaczął rozpowiadać na lewo i prawo, że to SEO jest nic nie warte.

Zostaw komentarz