Umarł content, niech żyje SWL

Dość przewrotny tytuł … ale w obliczu ostatnich kampanii propagandowych Google trzeba w końcu pokazać ludkom gdzie leży prawda.

Ostatnio wiele się mówi o działaniach Google skierowanym przeciw firmom SEO. By przypomnieć:

  • ban domen firmowych SWL
  • stanowisko wobec SWL przedstawione na blogu
  • instrukcje, zalecenia, wytyczne
  • inne działania propagandowe Google

Tyle w tak krótkim czasie.

Poza tymi działaniami i wielkim krzykiem podniesionym na blogach należy zwrócić też uwagę na rzeczywistość a ona jest nieco inna od prowadzonej propagandy.

Dla wielu zapewne to co za chwilę pokażę nie będzie żadną tajemnicą - niemniej dla niektórych może być lekkim zaskoczeniem (by nie napisać szookiem).

Od dawna w mojej zakładce jest link z anchorem “stłómiony głos sómienia”. Czy ktoś z Was zwrócił uwagę na to, że strona do której linkuję nie zawiera tego zwrotu?

By udowodnić, że nadal to działa - podlinkowałem jeszcze jednego “guru” na nie istniejącą frazę “Ortomaniaczek”. A oto efekty:

Tym razem wnioski wyciągnę sam: to nie prawda, że content is king.

Oczywiście - by ktoś nie zrozumiał mnie opacznie -  zalecam ostrożność przy takim linkowaniu gdyż o filtr zawsze łatwo. Poza tym - to nie SWL jest zły. A co jest złe ?

Złe jest nieumiejętne korzystanie z SWL, Addera i innych wspomagaczy.

P.S. Oczywiście przykładami na to, że to nadal działa jest “kłamca” czy też “siedziba szatana”. Chciałem Wam tylko uświadomić jak należy czytać blog Google.

Zostaw komentarz