Referrer z Google.

Brak referrer z Google czyli kolejna ściema wielkiego brata - tak należy skomentować informacje, które dwa dni temu opublikowało Google.

Jednak od początku: czym jest referrer ?
Jest to jeden z elementów nagłówka niosący informację na temat miejsca skąd użytkownik do nas trafił. Przykładowo jeśli w wyszukiwarce Google wpiszecie “fakty mity seo” a następnie klikniecie w wynikach wyszukiwania (w SERP) w adres tego bloga to w logach zobaczę mniej więcej coś takiego:

http://www.google.pl/search?q=fakty+mity+seo

W końcówce tak przekazanego referrera można wyczytać czego szukał użytkownik w Google czyli jak trafił na naszą stronę. Zatem referrer jest cennym źródłem informacji dla wszelkiej maści analiz. Brak referrera spowoduje, że statystyki (analizy) nie będą miały skąd czerpać źródła informacji.

Nigdy bym się nie spodziewał, że Google wykona taki ruch (tak, Google lubi zaskakiwać) tym bardziej, że odbije się to także na ich narzędziu do statystyk - czyli też na Google Analytics. Zastanawiające jest zatem dlaczego zdecydowali się na takie posunięcie. Być może dowiemy się niebawem, że GA Premium (płatne GA) będzie te referrery “widziało”. Innego wyjaśnienia nie widzę ;) Będzie to zatem tworzenie kolejnego monopolu tym razem na narzędzia do statystyk a poinformowanie z opóźnieniem użytkowników o tym, że GA Premium będzie widziało te dane będzie zapewne kolejnym wielkim pijarem dla samego Google.

Samo Google wyjaśnia, że jest to spowodowane wprowadzeniem połączenia szyfrowanego do ich wyszukiwarki. Wielu dało się nabrać na to wyjaśnienie. Wychwalany przez wszystkich sprawnymarketing.pl też dał się na to nabrać. Autor artykułu na sprawnymarketing.pl napisał między innym:

Szyfrowanie z użyciem protokołu SSL oznacza, że treść zapytania zobaczą tylko przeglądarka pytającego i Google. Witryna docelowa i zainstalowane na niej systemy analityczne (z Google Analytics włącznie) będą miały tym samym zablokowany dostęp do referrerów niosących treści zapytań.

źródło:

http://www.sprawnymarketing.pl/artykuly/google-blokuje-referrery-slowa-kluczowe/

Prawdą jest, że szyfrowanie SSL oznacza iż zapytanie i odpowiedź zobaczą tylko przeglądarka i strona docelowa (Google). Nie widzę jednak powodów dla których przeglądarka nie mogłaby przekazać referrer na stronę docelową gdyż nie ma to nic wspólnego z szyfrowaniem. Google po prostu wycina tę informację.

Zresztą każdy kto ma sklep internetowy czy też jakąkolwiek stronę z protokołem SSL może sam zrobić test. Wystarcz, że na chwilę umieści na takiej stronie (z SSL) link do swojej witryny i kliknie w niego - a następnie zerknie w logi serwera. Jego oczom ukaże się czysty, nienaruszony referrer! Google zatem znów ściemnia i nie jeden już zdążył się na to nabrać.

Źródło rewelacji o szyfrowaniu znajduje się tutaj - niech sobie Google czyta mojego referrera, przynajmniej dowiedzą się, że nie wszyscy są ignorantami.

[Edytowane 24.10.2011]
Chyba są to pierwsze działania Google, które spowodowały tak mocną reakcję blogerów. Rand Fishkin apeluje na seomozie o to, żeby pokazać Google, że nam się to nie podoba.

9 Responses to “Referrer z Google.”

  1. Colin Says:

    gdyż nie ma to nic wspólnego z szyfrowaniem

    Ma. Adresy podstron HTTPS są normalnie zaszyfrowane, a po wysłaniu referera do nieszyfrowanej strony już nie.

    Jego oczom ukaże się czysty, nienaruszony referrer!

    Tylko dlatego, że w twoim teście pełna nazwa domenowa strony źródłowej jest taka sama jak docelowej, ewentualnie zmieniłeś zaawansowane opcje przeglądarki.

  2. admin Says:

    Adresy podstron HTTPS są normalnie zaszyfrowane

    Nie są szyfrowane żadne adresy podstron. Szyfrowana jest komunikacja przeglądarki z serwerem. Poczytaj najpierw o protokole HTTPS.

    w twoim teście… ewentualnie zmieniłeś zaawansowane opcje przeglądarki

    Nie robiłem żadnego testu, nie zmieniałem żadnych ustawień przeglądarki.

  3. Colin Says:

    Szyfrowana jest komunikacja przeglądarki z serwerem.

    Cała komunikacja, w tym URI, który ma tutaj znaczenie.

    URI strony może pojawić się w dwóch miejscach: w pierwszej linii żądania i w nagłówkach Referer. Niewysyłanie referera przy przejściu z https do http gwarantuje, że przez sieć nie zostanie wysłany adres bezpiecznej strony czystym tekstem, czyli np. w publicznej sieci Wi-Fi nie będzie można sprawdzać snifferem, jakie strony https przeglądają inni.

    Nie robiłem żadnego testu

    Czyli źle zgadłeś, że w logu pojawi się referer.

    http://tools.ietf.org/html/rfc2616#section-15.1.3

  4. admin Says:

    No cóż… w międzyczasie zrobiłem.

    http://fakty-mity-seo.info/google-referrer-test.html

    Zaś co do wskazanego przez Ciebie linka posłużę się cytatem pochodzącym dokładnie z miejsca, które wskazałeś:

    Because the source of a link might be private information or might reveal an otherwise private information source, it is strongly recommended that the user be able to select whether or not the Referer field is sent.

    Z naciskiem na:

    … it is strongly recommended that the user be able to select whether or not the Referer field is sent.

    Zatem tłumaczenie Google, że “nie może” jest ściemą. Oni nie chcą!

    Zgadzam się z Tobą co do jednego: by chronić stronę, z której przyszedł użytkownik należy wyłączyć referrer. Postaw sobie tylko pytanie: co ja zobaczę gdybym wszedł na Twojego referrera wskazującego na Twoje spersonalizowane wyniki? Gdy odpowiesz sobie na to pytanie zrozumiesz, że Google ściemnia co do ochrony co oznacza, że ich powody dla których nie przesyłają referrera są inne niż ich wyjaśnienia.

  5. Cena prywatności od Google- (not provided) w statystykach Says:

    […] nijak ma się do opinii na naszym rodzimym podwórku gdzie, oprócz neutralnych i (w miarę) racjonalnych wpisów,  jak zwykle możemy poczytać ciekawe opinie: że Google robi to specjalnie, żeby […]

  6. Mariusz Cieciura Says:

    Zgadzam się z Tobą w 100%. Przeprowadziłem w tym temacie małe testy, które potwierdzają to co piszesz a wnioski do testów opisuję na swoim blogu. http://www.cieciura.info.pl/seo-pozycjonowanie/szyfrowany-referrer-google-czyli-ja-wam-nie-pokaze/

  7. mitoraj Says:

    Autor tak nie lubi sprawnego że widzi tylko co mu pasuje. Bo gdyby sie okazało, że wprowadzenie szyfrowania nazywane jest tam konsekwentnie “pretekstem” i że wytyka się guglowi hipokryzje, to by sie nie dalo wyciagac wnioskow o ignorancji.

    Też pisz (najlepiej pod nazwiskiem) kilka tekstow tygodniowo, regularnie od wielu lat, to moze i ciebie zaczna wychwalac.

  8. SSL, not provided, refferery z Google oraz inne kontrowersyjne zmiany u GIGANTA Says:

    […] zmianach można poczytać sobie również na innych blogach: Antyweb, Fakty i mity SEO, ItTechnology, Niebezpiecznik, SprawnyMarketing, Blog […]

  9. admin Says:

    Dobrze, że ktoś w końcu zauważył jaki mam stosunek do “sprawnego”. Prawda jest o “sprawnym” taka, że jedyne co im dobrze wychodzi to puszenie się (pijar). Wszystko pozostałe to tylko teoria (bez praktyki) często ubrana w mylne wnioski.

Zostaw komentarz