Nofollow - broń obosieczna.

Kilka lat temu udało się odkryć, że głównym czynnikiem podnoszącym pozycję strony w wyszukiwarce Google (lecz nie jedynym) jest link polecający umieszczony na innej stronie. W wyniku tego odkrycia powstało SEO (usługa związana z “ustawianiem wyników w SERP”). W tamtym czasie Google oficjalnie zaprzeczało istnieniu firm SEO. Było im to potrzebne w celu idealizowania ich idealnego ;) algorytmu wyszukiwarki. Miał on być “naj” w każdym calu i nie mogło być mowy o tym, że ktoś mógłby zmienić pozycję strony internetowej w SERP. Faktem jest, że Google stworzyło jedną z najlepszych wyszukiwarek na Świecie i na pewno najlepszą maszynę do zarabiania pieniędzy. Ich algorytm musiał być idealny gdyż pośrednio przynosił fortunę z reklam Adwords wyświetlanych właśnie w SERP.

Minęło kilka lat, przeszliśmy przez frazę “kretyn” (powstało PiO), przeszliśmy przez inne frazy medialne i Google zrozumiało, że dłuższe idealizowanie ich algorytmu a przede wszystkim dłuższe zaprzeczanie istnienia SEO jest bezsensowne. Zmieniła się zatem polityka odnośnie idealizowania algorytmu, powstały wytyczne dla webmasterów, które zawierały już oficjalnie informacje o SEO. Ten moment jednocześnie był przełomem gdyż rozpoczęła się “nieoficjalna walka” Google z firmami SEO. Walkę tę mogliśmy obserwować przez kilka lat a to poprzez stworzenie wytycznych, a to poprzez ciągłe nowe filtry (które miały przeciwdziałać działaniom firm SEO), a to poprzez inne kary (np bany) - w tym głośne swego czasu bany na strony firmowe kilku najbardziej popularnych systemów wymiany linków (mawiano wtedy, że SWL przejdzie do podziemia).

Tak jak rozumiem zaprzeczanie istnienia firm SEO (sprawa PR-owa, przynosząca wymierne korzyści z korzystania przez internautów z wyidealizowanego algorytmu) tak zupełnie nie rozumiem oficjalnej walki - co za chwilę postaram się wyjaśnić.

W wyniku zmian wytycznych dla webmasterów (ciągłej walki z SEO), gdzie co chwilę internet obiegały kolejne informacje co jest dozwolone a co jest zabronione (pominę tu kwestię tego, że Gogle samo łamie własne wytyczne) ktoś w Google lekko się zagalopował w rozważaniach. Te ciągłe zmiany spowodowały, że Google “wymyśliło” tag “nofollow”, którym nakazano oznaczać wszelkie linki reklamowe. Zapowiedziano też, że może nastąpić obniżenie wartości serwisu, który nie będzie stosował tego oznaczenia. Firmy SEO natychmiast przystąpiły do testowania tagu “nofollow” stwierdzając, że jego zastosowanie powoduje iż taki link nie przynosi żadnej korzyści - to znaczy, że nie powoduje podnoszenia pozycji strony linkowanej.

Czy były to świadome działania Google? Jeśli świadome to w jakim zakresie świadomości?

Zakładając, że informacja o tagu “nofollow” miała dotrzeć do kilku procent internautów posiadających mniejszą lub większą wiedzę na temat SEO - zapewne wywołało by to pozytywny efekt. Niestety ta informacja rozeszła się dalej i dziś coraz więcej dużych serwisów (serwisy medialne, serwisy społecznościowe) zaczynają wszędzie stosować ten tag. Skutkiem tego niszczone są powiązania pomiędzy serwisami a to zaprzecza wszelkim regułom zawartym w algorytmie wyszukiwarki Google. Jakoś też dziwnym zbiegiem okoliczności od momentu wprowadzenia “nofollow” wyniki w SERP zaczęły coraz bardziej i gwałtowniej się zmieniać. Czasem strona z pozycji 4 spadała na pozycję 15 by w tym samym czasie strona z pozycji 9 wskoczyła na pozycję 2. Po niedługim czasie wszystko się znów zmieniało wprost przeciwnie. Nie można uznawać, że takie zmiany w pozycjach to “prawidłowe działanie algorytmu”.  Zatem - czy Google z pełną świadomością rozpropagowało “nofollow” ? Jeśli z pełną świadomością - to znaczy, że coś mają w zanadrzu. Czy będzie tym SearchWiki i ajax w SERP ? Może jednak jest zupełnie odwrotnie? Może nie umiejąc przewidzieć skutków wprowadzenia “nofollow” sami nadcięli gałąź na której siedzą i dziś na gwałt wprowadzają SerchWiki i ajax do SERP?

Zapewne niedługo przekonamy się czy stanie się to co przewiduję w poprzednim artykule o nadchodzących zmianach.

16 Responses to “Nofollow - broń obosieczna.”

  1. Wojtek Says:

    Witam,

    Ciężko się dziwić serwisom jeśli coraz częściej są traktowane jako SPAMomiska. Coraz więcej pozycjonerów wykorzystuje wszelkiego rodzaju społecznościówki tylko w jednym celu.

  2. admin Says:

    Ja się nie dziwię serwisom. Dziwię się Googlowi, że wprowadził i rozpropagował “nofollow” bez większych przemyśleń (chyba).

  3. Kapsel Says:

    Społecznościówki, gdzie użytkownicy mogą samodzielnie tworzyć treść - to jedno. Natomiast coraz więcej witryn i małych i zupełnie dużych w obawie przed owymi karami praktycznie wszelkie linki - tematyczne czy nie - opisuje jako nofollow.
    To ciekawe zjawisko, ostatnio doszedłem do podobnych wniosków jak autor - za chwilę cała sieć będzie nofollow… Co więcej, mniej zorientowani w “głuchym telefonie” usłyszeli że linki jako takie są złe i unikają linkowania czegokolwiek.
    Tym sposobem, coraz mniej mamy linków naturalnych, a coraz więcej przygotowanych w wiadomym celu :]

    Strzelam, że to zmusi algorytm do przesunięcia wagi w stronę wartościowej treści, tylko jak sprawdzić czy ona jest wartościowa, kiedy inni boją się ją linkować? :>

  4. admin Says:

    Przesunięcie wagi w stronę treści lub… SearchWiki i / lub inne czynniki.
    Niezależnie od tego jakie zmiany Google wprowadzi do algorytmu - odnoszę wrażenie, że sami zniszczyli swój algorytm.

  5. Dude Says:

    Bardzo ciekawe jest pierwsze zdanie. Wynika z niego, że SEO powstało wtedy, kiedy odkryto, że linki mają wpływ na pozycję strony. Bardzo ciekawa teoria.
    Zanim walczono o linki, były bitwy na title, keywords, description itp

  6. Dude Says:

    I jeszcze jedno: PiO powstało po “przejściu” przez frazę: kretyn.
    Brawo.

  7. admin Says:

    Najpierw był “kretyn” potem było PiO. Zapytaj na PiO to się dowiesz.

    Kiedy powstało SEO - tego pewno nikt nie wie do końca. Na pewno nie wtedy gdy odkryto działanie linków (bo link jest czynnik dla Google) a już dużo wcześniej testowano na Yahoo i innych wyszukiwarkach. To co napisałem było skrótem wydarzeń - niekoniecznie bardzo chronologicznych a jedynie mających przypomnieć o pewnych wydarzeniach.

  8. Lexy Says:

    Myślę, że to http://www.seomoz.org/blog/google-maybe-changes-how-the-pagerank-algorithm-handles-nofollow pomoże przywrócić normalne linki dofollow. Szczerze mówiąc to nie rozumiem tego posunięcia.

  9. admin Says:

    @Lexy

    Którego posunięcia nie rozumiesz ?

  10. admin Says:

    Dla mniej “zangielszczonych” polecam polskie przełożenie artykułu napisanego przez Lexy http://www.lexy.com.pl/blog/pozycjonowanie/to-follow-or-not-to-follow/ oraz dywagacje na ten sam temat na forum Google dla webmasterów http://www.lexy.com.pl/blog/pozycjonowanie/to-follow-or-not-to-follow/

  11. Lexy Says:

    “Którego posunięcia nie rozumiesz ?”
    Głównie związanego z tym, że dotychczas Google bardzo mocno zachęcało do nakładania nofollow np. na linki płatne, a teraz do nofollow miałoby zniechęcać.

  12. Fakty i mity SEO » Blog Archive » Guglarz i PiOkoemny Says:

    […] się wycofa z “nofollow” (może przeczytali mój wpis na blogu i się wystraszyli Nofollow - broń obosieczna a może dawno już przeczytali wpis o dążeniach Google w artykule Dokąd zmierzasz wyszukiwarko […]

  13. admin Says:

    @Lexy

    Może więc miałem rację pisząc: “nofollow - broń obosieczna” ?

    Przypomnę jeszcze ten wpis - który nieco łączy się z obecnym wpisem http://fakty-mity-seo.info/2008/04/01/dokad-zmierzasz-dwudziestoczteroprocentowa-wyszukiwarko.html

  14. To follow or not to follow - Lexy's SEO blog Says:

    […] Nofollow - broń obosieczna […]

  15. Sukienki Says:

    Bardzo ciekawe, zwłaszcza w świetle ostatnich wypowiedzi Matta.

  16. » Personalizacja wyników dla wszystkich. » Fakty i mity SEO Says:

    […] do SEO (searchwiki) a także w innym dotyczącym możliwych zmian związanych z wprowadzeniem nofollow (a właściwie możliwych skutków wprowadzenia nofollow) a tu proszę : 4.12.2009 Google na swoim […]

Zostaw komentarz