Czy Facebook zamieni się w Fakebook?

Od weekendu Facebook zaczął informować swoich użytkowników o zmianie regulaminu. Podyktowana jest ona przegranym procesem sądowym za wykorzystanie danych użytkowników w reklamach typu sponsored stories, wskutek którego Facebook musi wypłacić 20 mln dolarów odszkodowania. Użytkownik Facebook ma do wyboru albo zatwierdzić regulamin albo usunąć konto. Czy wskutek zmian w regulaminie z Facebook znikną prawdziwe konta a pozostaną tylko konta fake?

W sumie dziwię się, że dopiero po przegranym procesie takie zapisy powstają ale najwyraźniej dużemu wolno wszystko. Jak widać jednak nie do końca. Samo Google od dawna ma zapis cyt:

” … Przesyłając materiały w jakikolwiek sposób do Usług, użytkownik udziela firmie Google (i jej współpracownikom) ważnej na całym świecie licencji na wykorzystywanie, udostępnianie, przechowywanie, reprodukowanie, modyfikowanie, przesyłanie, publikowanie, publiczne prezentowanie i wyświetlanie oraz rozpowszechnianie tych materiałów, a także na tworzenie na ich podstawie dzieł pochodnych … ”

więc tym bardziej dziwi wcześniejszy brak takich zapisów tym w regulaminie Facebook.

Zapis w regulaminie Google jest dla mnie przerażający gdyż daje ogromne możliwości wykorzystania materiałów przesłanych w jakikolwiek sposób za pomocą usług Google. Niestety nawet firmy, korporacje korzystają z usług Google choćby z takich jak Gmail gdyż… jest to wygodne (a przynajmniej tak twierdzą). Osobiście ze względu na ten zapis nigdy nie miałem konta w Gmail i póki ten zapis istnieje nie będę miał.

Niemniej nie o regulaminie Google miałem pisać. Wspomniałem o nim tylko w kontekście tego w jaką stronę podąża Facebook. Zmiana w regulaminie upoważnia Facebook do wykorzystywania w swoich reklamach informacji zebranych o nas. Oznacza to, że Facebook może pokazać zdjęcie użytkownika i napisać: “Marek Nowak z Krakowa lubi sex analny” czy też “Marek Nowak z Krakowa lubi chłopców” i hipotetyczny Marek nie będzie mógł nic z tym zrobić gdyż zgodził się na to akceptując regulamin. Skąd Facebook będzie wiedział co lubi Marek Nowak ? No cóż.. na to pytanie nie muszę odpowiadać - w końcu Marek Nowak sam wyklikał co lubi.

W tym wszystkim przerażające jest jak nisko ludzie cenią swoją prywatność a podwójnie przerażające jest wtedy gdy uświadomimy sobie ile Facebook zarabia na naszej prywatności. Tak, tak.. zarabia tylko i wyłącznie na naszej prywatności nie płacąc nam za to ani złotówki (przepraszam - ani jednego euro).

Gdyby ludzie cenili swoją prywatność portale takie jak Facebook  nie miałyby prawa istnieć. Skoro jednak istnieją oznacza to, że ludzie nie szanują (nie cenią) swojej prywatności a to prowadzi do jednego stwierdzenia: Facebook nie zamieni się w Fakebook a przynajmniej nie z powodu zmiany w regulaminie.

Tak, wiem, nie odkryłem nic nowego. Jednak przeraża mnie ludzka naiwność i musiałem o tym napisać

7 Responses to “Czy Facebook zamieni się w Fakebook?”

  1. Adam Says:

    “puki ten zapis istnieje” - puki!? Come on…

  2. Maciek Says:

    W 100% masz rację, ale większość użytkowników nie ma pojęcia o tym, że Facebook może wykorzystywać ich dane w jakimkolwiek sposób.

    Gdyby ludzie byli bardziej świadomi tego, jak Facebook wykorzystuje ich prywatność, to z pewnością liczba użytkowników tego serwisu zmniejszyła by się, ale niestety większości ludzi, to nie interesuje. Nawet, jeżeli w regulaminie zostanie to dokładnie napisane, to i tak większość nie będzie miała o tym pojęcia, bo zaakceptuje regulamin w ogóle go nie czytając.

  3. Szern Says:

    Rozumiem Cię doskonale, ale… w dalszym ciągu używam gmaila. :)
    Choć przyznam, że powoli z niego migruję. W moim odczuciu gmail niestety jest naprawdę najwygodniejszy. Twierdzę tak po niemal rocznym poszukiwaniu równie komfortowej alternatywy (niekoniecznie darmowej). Co jednak w moim mniemaniu jednak nie rekompensuje oddawania Google danych, z których ono naprawdę korzysta.
    Co do fejsa, bawi mnie cała ta sytuacja bezinteresownie, konta na fejsie nie mam i nigdy nie miałem. Da się w ten sposób żyć, znam co najmniej kilka osób, które mają podobnie.
    Tym co mnie martwi najbardziej jest zerowa świadomość wartości takich danych wśród sporej części użytkowników internetu. Może by tak pomyśleć nad jakąś efektownie uświadamiającą akcją społeczną… ;)

  4. Bielack Says:

    Miałem napisać, że konieczna jest akcja uświadamiająca: nie klikaj “Lubię to” na stronach prono, ale odpuszczę ;-)
    Mam konto na Facebooku, czasami z niego korzystam by pokazać coś, co uważam za wyjątkowo interesujące. Co ciekawe: głupoty, moi znajomi (czyli Ludzie w ogólności) klikają, oglądają komentują chętnie, często i gęsto. Ale jak już trzeba poświęcić chwilę na zastanowienie się lub przeczytać dłuższy tekst - zero odzewu.
    Z Facebooka czasami korzystam, bo mam na uwadze prorocze słowa Jeża: “Co zrobisz, gdy Google zakręci kurek”? Cóż, standardową odpowiedzią zawsze było: zacznę budować fejm na Socialach. To wydawało się bezpieczne. A nie da się budować marki bez sprzedania Im kawałka prywatności.
    Nie mam za to Gmaila i jakoś daję sobie radę, ale wszędzie zabieram ze sobą swego laptopa. To bywa niewygodne.

    PS.
    Póki a nie “puki”. (Ta cześć komentarza jest do usunięcia)

  5. admin Says:

    @Adam

    Dzięki ;)

  6. Paweł - blogownik Says:

    Hm, mam pytanie: jaki widzicie REALNY problem, zagrożenie dla sklepu internetowego, który korzysta z gmaila dla obsługi klientów? Co się może stać? Jakie informacje G może wykorzystać, a których wykorzystanie nam zaszkodzi? Pytam, bo zastanawiam się nad tym i nie widzę tutaj zagrożenia.
    Kwestie prywatności, upodobań - jasne, tutaj może być problem. Ale obsługa klientów, gdzie mamy w zasadzie niemal wyłącznie obsługę zamówień - gdzie leży problem?
    Gmail jest niesamowicie wygodny (choć ma parę wad i ograniczeń) i m.in. ma niesamowitą wyszukiwarkę (chyba żadna skrzynka nie ma nawet porównywalnej). Jestem oczywiście za bezpieczeństwem, więc jeśli zostanę przekonany, że używanie w takim przypadku gmaila niesie bardzo realne zagrożenia, to jestem gotów przestać go używać.
    Zatem: jakie to zagrożenia? Jak poważne?

  7. admin Says:

    Myślę, że to jest bardzo dobre pytanie do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Oczywiście wskażę Tobie zagrożenie, które wynika wprost z regulaminu Google a Ty możesz to pytanie zadać GIODO.

    Regulamin Google stwierdza, że korzystając z ich usług upoważniasz Google do przetwarzania danych… też osobowych, które nie są wyłączone z tego upoważnienia. Czy zostałeś upoważniony przez swoich klientów do przekazania danych osobowych (w tym adresów zamieszkania) firmie (Google), która może z tym zrobić co chce? Np. wyobraź sobie, że genialne Google zrobi z adresów użytek i w nowej usłudze pokaże na mapie klientów (tak jak obecnie firmy), którzy kupują poprzez internet, albo skorzysta z tych danych i wyśle Twoim klientom jakieś tam propozycje nowych usług albo sprzeda te dane innej firmie, która skieruje się do Twoich klientów w jakiejkolwiek innej sprawie / reklamie etc., itp. Co im zrobisz skoro zaakceptowałeś taki regulamin? Jak myślisz - kogo pozwie Twój klient?

    Tak więc w moim odczuciu nie masz prawa upoważniać Google do przetwarzania danych swoich klientów a zgodnie z ich regulaminem to zrobiłeś.

    Ja rozumiem zgodę, jaką Google chciało uzyskać (boją się pozwów o wykorzystanie danych tak jak to był w przypadku Facebook) ale uważam, że regulamin jest mocno niedoprecyzowany i skutkuje to możliwościami jakie opisałem wyżej.

Zostaw komentarz